loader image

Liczba zadanych pytań

00092
zadaj pytanie

Nie spotkałam się z takim objawem SM. Natomiast „wyłączenie prądu” jest charakterystyczne przy objawie Lhermitte’a.. Objaw Lhermitte’a powoduje, że przy zginaniu głowy do klatki piersiowej, czuje się przechodzenie prądu przez kręgosłup i to jest rzeczywiście związane z „wyłączeniem prądu” lub uczuciem osłabienia.

Przechodzenie prądu przez kręgosłup może być związane z obecnością ognisk w rdzeniu kręgowym, ale nie towarzyszy temu kilkusekundowe „wyłączenie”.

PL2209301408

Klasycznie, jeżeli nie ma to związku z przegrzaniem organizmu i z infekcją i jeżeli te objawy utrzymują się powyżej 24 godzin i nie mają tendencji do ustępowania, zawsze konieczne jest porozumienie z lekarzem, z ośrodkiem prowadzącym, celem oceny czy nie jest to nowy rzut choroby. Jeżeli aktualnie jest infekcja, albo jest Pani kilka dni po przebyciu ciężkiej infekcji z antybiotykiem, wtedy można chwilkę poczekać. Natomiast, jeśli te objawy pojawiły się bez związku z infekcją lub z jakimś bardzo ciężkim wysiłkiem fizycznym, to zawsze musi być ocena lekarza czy nie jest to rzut choroby i czy nie wymaga Pani włączenia leczenia sterydami.

Zachęcam do kontaktu z lekarzem prowadzącym, a czasami konieczne może być nawet pojawienie się w izbie przyjęć szpitala na ostrym dyżurze. Rzut choroby to taki moment, w którym nie zawsze trzeba czekać, zwłaszcza, jeśli terminy do poradni są odlegle. Można zgłosić się do najbliższego szpitala rejonowego, powiedzieć, że ma się zdiagnozowane SM i pojawiły się nowe objawy. To jest jedna z tych przyczyn, dla których pacjent z SM może się zgłosić do nocnej pomocy lekarskiej lub na izbę przyjęć do szpitala.

PL2308074688  

Objawy, które opisuje Pani Monika są typowe dla spastyczności: w kończynach górnych – szarpnięcia, i poskakujące mięśnie, zrywania – w kończynach dolnych. Wydaje się, że mogą to być objawy w przebiegu spastyczności, która jest jednym z symptomów uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego. Należy pamiętać, że spastyczność w niedowładnych kończynach, czy też w kończynach, w których kiedyś był niedowład, a teraz jest tylko zejściowe osłabienie siły mięśniowej, może fluktuować, czyli zmieniać się. Raz może być obecne, innym razem spastyczności może nie być. Istnieją pewne czynniki zewnętrzne, które mogą nasilać spastyczność, np. zimne otoczenie – w okolicy zimy czy jesieni pacjenci częściej zgłaszają nasilenie spastyczności. Spastyczność może nam narastać w przypadku wszelkich infekcji, ale również w przypadku większego stresu, zmęczenia, większego wysiłku fizycznego czy psychicznego. Stosujemy wtedy leki objawowe, miorelaksanty, czyli leki, które rozluźniają napięcie mięśniowe, mioklonie związane ze wzmożonym napięciem mięśniowym i podrażnieniem ośrodkowego neuronu ruchowego. Dobrym rozwiązaniem jest również rehabilitacja, która zdecydowanie zmniejsza spastyczność i wydaje się często być dużo bardziej skuteczna niż farmakoterapia. Jeśli chodzi o witaminy, to nie ma badań kontrolowanych z placebo, czyli twardych dowodów naukowych, że konkretne witaminy u pacjenta z SM wpływają korzystnie, poprawiają jego stan kliniczny, a  inne witaminy nie działają. Wiemy natomiast, że witaminy z grupy B – B1, B6, B12 są ogólnie stymulatorami dla układu nerwowego. W związku, z czym na pewno można pomyśleć o suplementacji witamin z grupy B, kwasie alfaliponowym, które mogą wpływać na włókna nerwowe obwodowe no i w końcu witamina D3.  Ponieważ wiemy, że u pacjentów, u których jest większa aktywność rzutowa, którzy mają większą progresję choroby, wcześniej stwierdzano niedobór witaminy D3. Dziś niedobory witaminy D3 w grupie pacjentów z SM występują dużo rzadziej. Witamina D3 jest bardzo popularna, nie tylko u pacjentów ze stwardnieniem rozsianym, ale też ogólnej populacji, w związku z czym coraz częściej nie stwierdzamy tych niedoborów, a pacjenci suplementują odpowiednie dawki witaminy D3.

Pani Weroniko, rzeczywiście wyniki rezonansu i punkcji mogą wskazywać na potrzebę dalszego monitorowania. Zastanówmy się na tym: prążki typu trzeciego wskazują na lokalną produkcję przeciwciał w ośrodkowym układzie nerwowym. Jest to charakterystyczne dla przewlekłego procesu zapalnego lub autoimmunizacyjnego w mózgu i rdzeniu i mogą takie prążki występować w stwardnieniu rozsianym. Co prawda typ trzeci prążków mówi, że część prążków będzie również obecne w surowicy, ale w stwardnieniu rozsianym mogą być. Ale prążki oligoklonalne nie muszą mówić, że to jest stwardnienie rozsiane, mogą być też u osób zdrowych. Najczęstsze przyczyny oczywiście to stwardnienie rozsiane, ale to mogą być jakieś zapalenia naczyń, choroby przewlekłe, ale też może być u osób zdrowych . U osób zdrowych prążki oligoklonale mogą być efektem tzw. „minimalnej produkcji przeciwciał” wynikającej z indywidualnej zmienność aktywności układu immunologicznego, mogą być „śladem” po przebytych infekcjach, zapaleniach w ośrodkowym układzie nerwowym, czasem są konsekwencja zmian funkcjonowania układu immunologicznego związanych z jego starzeniem się. Jeżeli chodzi o rezonans magnetyczny, to są zmiany wysokosygnałowe, demielinizacyjne, mniej niż 5, punkcikowate, naczyniopochodne. No więc trudne do interpretacji, ale nie muszą wskazywać na stwardnienie rozsiane. W stwardnieniu rozsianym zmiany są w konkretnych lokalizacjach podkorowe, okołokomorowe, podnamiotowe, w rdzeniu kręgowym, natomiast nie ma tutaj tego zaznaczonego. W SM zwykle jest ich więcej i zwykle są one większe, powyżej 5 mm. Natomiast nie można powiedzieć jednoznacznie, czy ten obraz rezonansu nie zmieni się, czy to nie były początki zachorowania. Taki rezonans wymaga powtórzenia, a w mojej ocenie również wymaga pani wykonania rezonansu magnetycznego rdzenia kręgowego. Na pewno bym się na coś takiego zdecydowała. Jeżeli chodzi o zawroty głowy, no rzut to objawy, które występują co najmniej 24 godziny. Natomiast migreny, bóle głowy migrenowe często wiążą się z obecnością łagodnych zmian demielinizacyjnych w mózgu, które nie są związane ze stwardnieniem rozsianym. Natomiast poczucie „jak na łajbie”, jest to objaw neurologiczny, który wymaga takiego „dopatrzenia”. W mojej ocenie powinna Pani teraz na pewno na powtórzyć rezonans magnetyczny głowy i zrobić rezonans magnetyczny odcinka szyjnego, powinna Pani skonsultować się z neurologiem – wymaga Pani takiego porządnego badania. Sama z siebie zadbać na pewno o dietę i styl życia, na pewno rehabilitacja, no i w przypadku pojawienia się jakiś wyników badań, wtedy można decydować o dalszym postępowaniu, dalszym leczeniu.

 

Depresja dotyka nawet 50% osób chorujących na stwardnienie rozsiane (1). Bywa psychologiczną reakcją na sytuację kryzysową (np. diagnozę, postęp choroby, czy utratę pracy), ale może być też efektem uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego, a zatem jednym z objawów SM. Czasem pojawia się jeszcze przed postawieniem rozpoznania stwardnienia rozsianego, jako jeden z pierwszych symptomów choroby.

Nieleczone epizody depresji utrzymują się znacznie dłużej, niż te poddane terapii (farmakoterapii i  wsparciu psychologicznemu), mogą też negatywnie wpływać na przebieg samego SM. Pacjenci cierpiący na zaburzenia nastroju mają też tendencję do nieprzestrzegania zaleceń terapii (np. pomijanie dawki leku), co przekłada się na gorsze wyniki leczenia. W przypadku utrzymującego się obniżenia nastroju, należy poinformować o tym swojego lekarza, a także skonsultować się z psychologiem i poprosić o wsparcie.

Więcej informacji na temat psychologicznych aspektów SM oraz poradnik dot. radzenia sobie z chorobą znajdują się na stronie PTSR: aktywny-pacjent-z-sm-poradnik-psychologia.pdf (ptsr.org.pl)

(1) Depression in multiple sclerosis: a review | Journal of Neurology, Neurosurgery & Psychiatry (bmj.com)

175444

Nie istnieje określony czas przejścia do leczenia drugoliniowego. W Polsce przez NFZ finansowane są 2 programy z osobną symboliką i osobnymi nazwami – warunkiem przejścia z programu 1 liniowego do 2 liniowego jest znaczne pogorszenie się stanu neurologicznego. Muszą wystąpić dwa wyraźne kliniczne rzuty choroby, muszą być co najmniej dwie zmiany wzmacniające w badaniu rezonansowym lub trzy nowe zmiany strukturalne w rezonansie magnetycznym. Są to kryteria bardzo wymagające, które spełnia niewielu pacjentów, dlatego w Polsce tak mało osób korzysta ze skutecznego leczenia, mimo że leki pierwszoliniowe przestały być już u nich skuteczne. Aktualnie trwają prace nad zmianą kryteriów leczenia.

Podział na leki 1 i 2 liniowe wynikał z tego, że kiedy je wprowadzono obawiano się, że leki 2 liniowe, które są dużo mocniejsze, bardziej ingerują w układ immunologiczny i mogą wywoływać poważne objawy uboczne. Badania nad lekami o wysokiej skuteczności, które rozpoczęto kilkanaście lat temu pokazują, że nasze obawy były przedwczesne. Każdy kolejny rok przynosi nowe wyniki badań, które dowodzą, że leki o wysokiej skuteczności nie są wcale bardziej niebezpieczne niż leki 1 liniowe, a na świecie od lat panuje już trend, aby od razu zaczynać leczenie lekami bardziej skutecznymi.