Kwasy omega 3, witaminę D, komplet witamin z grupy B, w zależności od sytuacji probiotyki indywidualnie dobrane, kwas foliowy. W zależności od innych zdiagnozowanych chorób, dobiera się suplementacje indywidualnie.
To jest świetne pytanie i myślę, że obrazuje chęć wielu osób, aby wspomóc swój organizm w zwalczaniu ewentualnych objawów choroby. Natomiast jako lekarz i to w dodatku naukowiec w moich działaniach zawsze posługuję się zasadami medycyny opartej na faktach. Zatem abym jakiś suplement zaleciła (myślę, że większość moich kolegów tak samo postępuje), muszę mieć twarde dowody na to, że wywiera on korzystny efekt. I taki efekt w stwardnieniu rozsianym jest udowodniony dla witaminy D – wiemy, że jej niedobór jest niekorzystny zarówno z punktu widzenia ryzyka SM, jak i przebiegu choroby – a więc witaminę D trzeba suplementować. Natomiast jeśli chodzi o grzyby Reishi, nie mam wiedzy na ten temat, nie spotkałam się dotąd z literaturą, która by o nich mówiła w kontekście stwardnienia rozsianego. Należy pamiętać, że rozmaite suplementy, zwłaszcza oparte na naturalnych substancjach, potencjalnie mogą też powodować pewne działania niepożądane, zwłaszcza jeśli ich efekt ulegnie kumulacji, albo wejdą w interakcje z lekami. Myślę więc, że jest to ogólnie ryzykowna praktyka. Jeśli pacjent ma jakiś konkretny niedobór, potwierdzony wynikami badań laboratoryjnych, np. witaminy B12, B6, kwasu foliowego, to oczywiście trzeba te niedoborowe składniki suplementować, ale nie u wszystkich. Czasem zalecamy olej z wątroby rekina albo witaminę B6 z magnezem i kwasem foliowym, żeby pobudzić naturalny układ odpornościowy u osób, które mają spadki limfocytów, ale to jest też zalecona przez lekarza określona kombinacja i określone dawki tych suplementów. Zatem, z tego wszystkiego, co pani wymieniła, ja brałabym na pewno witaminę D i może jeszcze kwasy omega 3, które w zdrowej populacji też są przecież stosowane w kontekście ogólnego zdrowego odżywiania. Te pozostałe rzeczy myślę, że mogą być już nadmiarowe.
Jeśli chodzi o probiotyki, to sprawa jest o tyle skomplikowana, że większość stosowanych przez nas w SM leków immunosupresyjnych, immunologicznych może mieć wpływ na florę jelitową, ale same zaburzenia flory jelitowej jeszcze przed chorobą, przed włączeniem jakichkolwiek leków, sprzyjają rozwojowi autoagresji. Jelito jest bardzo ważnym miejscem kontaktu środowiska zewnętrznego z układem nerwowym i choć badań jest bardzo dużo na temat tego, co się nazywa mikrobiomem, czyli tego, co zasiedla nasze jelita (wszystkie bakterie i grzyby), to nie mają one na razie jednego wspólnego kierunku. Jedne pokazują, że korzystna jest taka bakteria, inne, że korzystna jest inna, a więc nie ma jednoznacznych zaleceń co do tego, żeby suplementować jakikolwiek konkretny probiotyk. Jednak czerpiąc trochę z doświadczeń immunologów, reumatologów czy nawet endokrynologów, którzy leczą na przykład choroby autoimmunologiczne tarczycy, często zalecamy, by probiotyk stosować. Mogę polecić szczepy bakterii, który często są zalecane w chorobach z autoagresji – to jest zestaw, w którym znajduje się przede wszystkim Streptococcus Thermophilus – thermophilus to jest taki ciepłolubny, Bifidobacterium breve, czyli krótka, Bifidobacterium Longum, czyli długa bakteria. I do tego jeszcze cała grupa Lactobacillus, czyli pałeczka kwasu mlekowego. I to jest zestaw 8 szczepów bakterii, które często na zasadzie dobrej praktyki klinicznej, choć może nie ma na to twardych dowodów, zapisujemy pacjentom w chorobach z autoagresji. Natomiast, jak mówiłam, nie ma na to jednoznacznych dowodów, ale też nie powinno to w żaden sposób pacjentowi zaszkodzić. Z jedną uwagą – jeśli pacjent jest leczony terapią intensywnie i w krótkim czasie niszczącą układ immunologiczny, na przykład terapią rekonstytucyjną, która jest stosowana w kroplówce, która powoduje duży spadek wszystkich komórek odporności i w tym czasie będzie brał probiotyki, to mogą się one patologicznie rozwinąć w jelicie, tak, że może być ich wtedy za dużo. W związku z tym zawsze przed zastosowaniem takiego probiotyku, zwłaszcza na receptę, choć takich jest mało, należałoby wcześniej skonsultować się z lekarzem.
Produkty mleczne zawierające laktozę nie są przeciwwskazane w stwardnieniu rozsianym, nie wpływają negatywnie na tę chorobę i nie trzeba ich eliminować z diety.
PL2206074505
Zgodnie z zaleceniami dotyczącymi postępowania w stwardnieniu rozsianym, u osób odżywiających się w sposób zdrowy i zbilansowany, nie ma wskazań do suplementacji witamin, mikro- i makroelementów, za wyjątkiem witaminy D3. Niedobór witaminy D3 jest związany z większym ryzykiem zachorowania na SM oraz z bardziej aktywnym przebiegiem choroby w porównaniu do osób z prawidłowym stężeniem witaminy D3. W zasadzie każdy pacjent z SM ma wskazania do suplementacji witaminy D3. Jednak każdą suplementację, w tym witaminy D3 powinno omówić się z lekarzem. Zalecane dawki są różnorodne, od 500 do nawet kilku tysięcy jednostek międzynarodowych dziennie. Dlatego najlepiej przed rozpoczęciem suplementacji jest oznaczyć stężenie witaminy D3 we krwi i na tej podstawie dobrać dawkę suplementacji. Część badań sugeruje, że większe znaczenie w wyrównaniu niedoboru ma jednak nie wysokość dawki dziennej, a regularne codzienne przyjmowanie nawet niskiej dawki witaminy D.
PL2206074505
