Inspiracją do przeprowadzenia badań były rozmowy z osobami chorymi na SM. Grupa pacjentów zaznaczała w wywiadzie, że czuje się gorzej, gdy spożywa nabiał krowi. Badania były przeprowadzane na myszach. Wysnuto podejrzenie, że przyczyną jest niewłaściwa odpowiedź immunologiczna, podobna do tej obserwowanej u osób z SM. Przeciwciała przeciwko kazeinie pochodzące od myszy zostały przeniesione do ludzkiej tkanki mózgowej. Okazało się, że gromadziły się one w komórkach odpowiedzialnych za produkcję mieliny w mózgu. Badanie wykazało, że limfocyty B we krwi osób ze stwardnieniem rozsianym szczególnie silnie reagują na kazeinę. Gdy tylko spożywają one świeże produkty mleczne, układ odpornościowy wytwarza wiele przeciwciał przeciwko kazeinie. Z powodu reakcji krzyżowej przeciwciała te uszkadzają również osłonkę mielinową wokół włókien nerwowych. Dotyczy to tylko tych pacjentów z SM, którzy są uczuleni na kazeinę mleka krowiego. Te osoby nie powinny jeść mleka, jogurtu lub twarogu. Możliwe jest, że mleko krowie zwiększa ryzyko zachorowania na SM także u zdrowych osób, bo kazeina może również wywoływać u nich alergię. Po wystąpieniu tego rodzaju reakcji immunologicznej teoretycznie może wystąpić reakcja krzyżowa z mieliną. Nie oznacza to, że nadwrażliwość na kazeinę zawsze prowadzi do rozwoju stwardnienia rozsianego. To wymagałoby innych czynników ryzyka. Warto obserwować samopoczucie po nabiale. Po diagnozie, wykonać test alergiczny w kierunku alergii na kazeinę albo test nietolerancji pokarmowej, który wykaże czy jest nadwrażliwość na mleko krowie.
Nie ma jednoznacznej i jednej odpowiedzi na to pytanie. Brak jest dowodów naukowych co do wskazań jednej konkretnej diety/ terapii żywieniowej w SM. Podejście jest bardzo indywidualne, zależne też od innych jednostek chorobowych u danej osoby. Profilaktyka i zatrzymanie postępowanie zatrzymania choroby – znaczenia mają witaminy: D, B2, foliany, B12. Obiecujące kierunki rozwoju: rola mikrobioty jelitowej i kwas alfa-liponowy. Ważne, aby jeżeli kogoś temat dotyczy zredukować nadmierną masę ciała. Wykazano, że nadmierna masa ciała w młodym wieku wiąże się z blisko dwukrotnym ryzykiem wystąpienia stwardnienia rozsianego. W celu dokładnego odebrania systemu jedzenia, bierze się pod uwagę wiele czynników, alergicznych oraz nietolerancje pokarmowe oraz stan mikrobioty jelitowej. Przestrzeganie przez pacjenta wszelkich długoterminowych modyfikacji diety może być głównym czynnikiem przyczyniającym się do lepszych ogólnych wyników zdrowotnych. Dlatego całościowo zrównoważone diety, takie jak dieta śródziemnomorska i antyzapalna mogą zapewnić największe i trwałe korzyści dla pacjentów z SM (w korekcie o indywidualne czynniki).
Kwasy omega 3, witaminę D, komplet witamin z grupy B, w zależności od sytuacji probiotyki indywidualnie dobrane, kwas foliowy. W zależności od innych zdiagnozowanych chorób, dobiera się suplementacje indywidualnie.
To jest świetne pytanie i myślę, że obrazuje chęć wielu osób, aby wspomóc swój organizm w zwalczaniu ewentualnych objawów choroby. Natomiast jako lekarz i to w dodatku naukowiec w moich działaniach zawsze posługuję się zasadami medycyny opartej na faktach. Zatem abym jakiś suplement zaleciła (myślę, że większość moich kolegów tak samo postępuje), muszę mieć twarde dowody na to, że wywiera on korzystny efekt. I taki efekt w stwardnieniu rozsianym jest udowodniony dla witaminy D – wiemy, że jej niedobór jest niekorzystny zarówno z punktu widzenia ryzyka SM, jak i przebiegu choroby – a więc witaminę D trzeba suplementować. Natomiast jeśli chodzi o grzyby Reishi, nie mam wiedzy na ten temat, nie spotkałam się dotąd z literaturą, która by o nich mówiła w kontekście stwardnienia rozsianego. Należy pamiętać, że rozmaite suplementy, zwłaszcza oparte na naturalnych substancjach, potencjalnie mogą też powodować pewne działania niepożądane, zwłaszcza jeśli ich efekt ulegnie kumulacji, albo wejdą w interakcje z lekami. Myślę więc, że jest to ogólnie ryzykowna praktyka. Jeśli pacjent ma jakiś konkretny niedobór, potwierdzony wynikami badań laboratoryjnych, np. witaminy B12, B6, kwasu foliowego, to oczywiście trzeba te niedoborowe składniki suplementować, ale nie u wszystkich. Czasem zalecamy olej z wątroby rekina albo witaminę B6 z magnezem i kwasem foliowym, żeby pobudzić naturalny układ odpornościowy u osób, które mają spadki limfocytów, ale to jest też zalecona przez lekarza określona kombinacja i określone dawki tych suplementów. Zatem, z tego wszystkiego, co pani wymieniła, ja brałabym na pewno witaminę D i może jeszcze kwasy omega 3, które w zdrowej populacji też są przecież stosowane w kontekście ogólnego zdrowego odżywiania. Te pozostałe rzeczy myślę, że mogą być już nadmiarowe.
Jeśli chodzi o probiotyki, to sprawa jest o tyle skomplikowana, że większość stosowanych przez nas w SM leków immunosupresyjnych, immunologicznych może mieć wpływ na florę jelitową, ale same zaburzenia flory jelitowej jeszcze przed chorobą, przed włączeniem jakichkolwiek leków, sprzyjają rozwojowi autoagresji. Jelito jest bardzo ważnym miejscem kontaktu środowiska zewnętrznego z układem nerwowym i choć badań jest bardzo dużo na temat tego, co się nazywa mikrobiomem, czyli tego, co zasiedla nasze jelita (wszystkie bakterie i grzyby), to nie mają one na razie jednego wspólnego kierunku. Jedne pokazują, że korzystna jest taka bakteria, inne, że korzystna jest inna, a więc nie ma jednoznacznych zaleceń co do tego, żeby suplementować jakikolwiek konkretny probiotyk. Jednak czerpiąc trochę z doświadczeń immunologów, reumatologów czy nawet endokrynologów, którzy leczą na przykład choroby autoimmunologiczne tarczycy, często zalecamy, by probiotyk stosować. Mogę polecić szczepy bakterii, który często są zalecane w chorobach z autoagresji – to jest zestaw, w którym znajduje się przede wszystkim Streptococcus Thermophilus – thermophilus to jest taki ciepłolubny, Bifidobacterium breve, czyli krótka, Bifidobacterium Longum, czyli długa bakteria. I do tego jeszcze cała grupa Lactobacillus, czyli pałeczka kwasu mlekowego. I to jest zestaw 8 szczepów bakterii, które często na zasadzie dobrej praktyki klinicznej, choć może nie ma na to twardych dowodów, zapisujemy pacjentom w chorobach z autoagresji. Natomiast, jak mówiłam, nie ma na to jednoznacznych dowodów, ale też nie powinno to w żaden sposób pacjentowi zaszkodzić. Z jedną uwagą – jeśli pacjent jest leczony terapią intensywnie i w krótkim czasie niszczącą układ immunologiczny, na przykład terapią rekonstytucyjną, która jest stosowana w kroplówce, która powoduje duży spadek wszystkich komórek odporności i w tym czasie będzie brał probiotyki, to mogą się one patologicznie rozwinąć w jelicie, tak, że może być ich wtedy za dużo. W związku z tym zawsze przed zastosowaniem takiego probiotyku, zwłaszcza na receptę, choć takich jest mało, należałoby wcześniej skonsultować się z lekarzem.
