loader image

Liczba zadanych pytań

00085
zadaj pytanie

Krótka odpowiedź brzmi – nie. Byłoby to dość przerażające, gdyby tak było. Przede wszystkim lekarz medycyny pracy, jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości co do sprawności neurologicznej pacjenta, powinien skierować pacjenta do neurologa, który oceni, jaki jest stan sprawności. Neurolog doskonale wie, że stwardnienie rozsiane to choroba, którą się w dzisiejszych czasach leczy i która z założenia nie powinna pacjentowi dawać żadnych problemów w okresie pomiędzy rzutami. W postaci pierwotnie postępującej widzimy z kolei powoli narastającą niesprawność, ale ona też nie jest bezwzględnym przeciwwskazaniem do wykonywania takiej pracy jak lekarz. Oczywiście, są pewne sytuacje, kiedy na przykład pacjent ma podwójne widzenie, które np. pozostało po przebytym rzucie. W takiej sytuacji rzeczywiście jestem w stanie sobie wyobrazić, że jeśli pacjent miałby być – w ramach swojego zawodu – strzelcem, to trudno jest, żeby taką pracę wykonywał. Wtedy jest to kwestia dobrania odpowiedniego stanowiska pracy, ale samo rozpoznanie tej choroby absolutnie nie wyklucza, z tego co mi wiadomo, z żadnego zawodu. Zatem my pacjentów, szczególnie jeśli mają rozpoznanie postawione na etapie, gdy są młodzi i kiedy planują dopiero wybór zawodu, nie zniechęcamy do żadnego zawodu. Chyba że, jak wspomniałam, pacjent miałby jakiś jeden konkretny, utrwalony, ciężki problem, który spowoduje, że czegoś nie będzie mógł zrobić, nie będzie mógł czemuś podołać. Jeśli lekarz medycyny pracy ma wątpliwości kieruje pacjenta do neurologa. Myślę, że dziś coraz więcej lekarzy innych specjalności, w tym lekarzy medycyny pracy, ma już świadomość, czym jest stwardnienie rozsiane. Takich sytuacji, w których jedynie z tytułu samego rozpoznania SM odmawiane jest wydanie takiego zaświadczenia, po prostu nie powinno być.