Chciałabym wiedzieć, jak SM może wpływać na pojawienie się innych chorób.
Powiem o czymś, co dla nas kobiet jest szczególnie ważne. Drogie Panie, jesteśmy zagrożone osteoporozą, a kobieta ze stwardnieniem rozsianym tym bardziej jest narażona na osteoporozę, bo ma przewlekły stan zapalny, bo ma niedobory witaminy D, bo bierze sterydy, bo jest zmęczona, bo ją boli i przez to nie uprawia sportu, bo narastają ograniczenia ruchowe. I to jest realny, ogromny problem. Kobiety z SM częściej się „łamią”, co wpływa na narastanie ich niesprawności. I tutaj mamy bardzo dużo do zrobienia. Suplementacja witaminy D to jest standard, złoty standard postępowania w stwardnieniu rozsianym – uważam, że przynajmniej 4 tysiące jednostek na dobę dziennie. I jak największa aktywność ruchowa, bo to jest dla nas leczenie. To jest profilaktyka w długotrwałą sprawność. Badania densytometryczne, to wszystko jest coś, co należy robić. Ale również musimy kontrolować nadwagę, zaburzenia lipidowe, insulinooporność i wystrzegać się rzutów, czyli leczyć skutecznie stwardnienie rozsiane, żebyśmy nie musiały brać sterydów. Drugi taki bardzo ważny element, to taki, że – jak się okazuje – pacjenci ze stwardnieniem rozsianym mają 1,5 razy wyższe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, czyli mają częściej miażdżycę, nadciśnienie tętnicze, a w konsekwencji chorobę niedokrwienną serca czy udary mózgu. A to wszystko jest kolejnymi cegiełkami, które budują mur ograniczający naszą sprawność. Stąd tak bardzo ważne jest podejście i rozumienie siebie całościowo. Nie jako „ja SM”, tylko „ja z SM-em” i kolejnymi problemami, którym muszę zaradzić.
